copyright ©
Magda Snarska

france english polish Magda Snarska

   

o autorce
o malarstwie
galeria
kontakt
 
 
 
 
 
malarstwo Magdy SnarskiejW czasach nam współczesnych, zdominowanych przez materialistyczne pojmowanie czasu i przestrzeni, ukierunkowanych na „nowość” niekoniecznie zaś „wartość” istnienie malarstwa dystansującego się od krzykliwej donośności wydaje się szczególnie cenne. Magda Snarska próbuje w swych obrazach pokazywać delikatne, trudno nazywalne uczucia. Kreując tak a nie inaczej swoich bohaterów podkreśla, że świat jej obrazów należy postrzegać emocjami.
A jest to świat łagodnie zadumanej beztroski, melancholijnej dobroci, rozjaśniony wewnętrznym, nieco zamglonym światłem. Fascynacja jego urodą miesza się u autorki ze świadomością, że jest to świat bezpowrotnie miniony, stąd też nostalgiczny charakter jej płócien. Cechą charakterystyczną jej prac jest godna podziwu wiara w istnienie siły wewnętrznej obrazu, niezmiennej z upływem czasu. Intuicyjnie dąży w nich do odbudowania emocjonalnej więzi między widzem a dziełem przy pomocy pomostu w postaci podziwianej przez nią sztuki przełomu średniowiecza i renesansu. Jej postawa jest przykładem wrażliwego dystansu wobec codzienności.
prof. Ewa Pełka

malarstwo Magdy Snarskiej
Kiedy zaczynam malować zostaję tylko ja ,płótno , farby, małe delikatne pędzle i muzyka, która pomaga przenieść się w inne rejony myślenia. Obrazy powstają długo , dojrzewają z upływem czasu. W każdym drzemią dwie pory roku. Zmienia się światło, czasem robi się chłodniej to znów nastają upały, a obrazy dojrzewają jak owoce ale tylko ja wiem kiedy ich czas się wypełni. O pośpiechu nie ma mowy, jest skupienie praca i radość, która pozostawia we mnie niezwykła siłę. Zawsze liczy się tylko człowiek jego piękno duchowe i cielesne, które jak mi się zdaje ma ścisły związek. Całe piękno natury i świata, które czytam tak wyraźnie w starym uwielbianym przeze mnie malarstwie, oglądam dzięki ludzkiej wrażliwości i niezwykłemu talentowi artystów. Artystów, którzy przeżywali swoje własne radości i dramaty ,otaczali się ważnymi dla siebie ludźmi, a prowadzili też niezwykły dialog z przeszłością, który mam nadzieję jest dzisiaj także za ich pośrednictwem moim udziałem.
Magda Snarska
malarstwo Magdy SnarskiejOne. Są wiotkie, smukłe, delikatne. Subtelne. Wytworne i skupione. Ich elegancja jest zaskakująco prosta, ich uroda trochę smutna. A raczej - melancholijna. Czarująco i słodko melancholijna. Drobne rysy - oczy i wysokie, gładkie czoła są gotyckie, usta i profile twarzy renesansowe. Włosów najczęściej nie widać - zakrył je ni to czepiec, ni to zwój, coś przywodzącego na myśl średniowieczny hennin, jednak nie tak kunsztowny i kosztowny. Dlatego szlachetniejszy. Szyje długie, ramiona wąskie i spadziste - jak u Joanny Cennani. Albo Simonetty Vespucci.
Suknie proste - cynobrowe, karminowo-brązowe, zielone - bez ozdób. Ale noszone z godnością. Z pełną prostoty godnością, równą tej, z jaką Ludwik Tornabuoni kroczy wśród ścian Santa Maria Novella. Dłonie duże, o długich palcach. Kiedyś mawiano o takich - arystokratyczne. Choć może lepiej powiedzieć - stworzone do trzymania instrumentu, ujmowania kruchej łodyżki kwiatu, gładzenia niewidocznej jedwabistej fałdy. Albo - czasem tak się dzieje w sposób jak najbardziej swobodny, oczywisty i naturalny - do zawiśnięcia w powietrzu. Do znieruchomienia w przezroczystym, miodowo-błękitnym powietrzu na chwilę krótką i ulotną jak trzepot motylich skrzydeł, a przecież mądrą, trudną jak wieczność. Takie właśnie chwile stworzone są do słuchania słodkich dźwięków lutni - lub melodii własnych myśli. Do rozmów z sobą, z własną duszą czy też z aniołami. Bo to aniołowie - też wytworni, subtelni i skupieni - są dla nich najwłaściwszymi towarzyszami. One same należą do wielkiego, znakomitego rodu biorącego swój początek od Laury i Beatrycze. Są młodszymi siostrami, przyjaciółkami, kuzynkami Cecylii Gallerani, Vittorii Colonny, Fornariny, Lawinii Vecellio, całej plejady słynnych dam z Mediolanu, Florencji, Wenecji czy Antwerpii. A także tej niezwykłej bogini z rzeźbionej wiatrem zielonej sukni, która zachciała zejść na ziemię, by udawać zwykłą mieszczkę na skrzydłach pewnego krakowskiego ołtarza z lipowego drzewa. Są w pałacach i katedrach. W świecie dźwięcznej ciszy i nerwowego spokoju. Niedawno zobaczyłam je na obrazach Magdy Snarskiej.
Katarzyna Młynarczyk

 

 

publikacja w systemie  galerii internetowych  bwa © netgaleria.pl